Posted on : 04-Apr-2010 | By : admin | In : Artykuły
Na single playerze pamiętam, że przeżywałem tą grę niesamowicie.. podskakiwałem na krześle, dostawałem nagłego przypływu adrenaliny.. autentycznie, zaczynała mi się trząść ręka trzymająca myszkę do grania, zaczynałem odczuwać zwiększoną szybkość bicia mojego jakże cennego i życiodajnego serca.
Wszystko to spowodowane było zwykle nagłym atakiem hordy zombie.. chociaż sam klimacik tez dawał się we znaki. Jednak na multiplayerze zupełnie ten klimat przestał istnieć. Jestem zajęty wydawaniem poleceń graczom, już samo rozmyślanie co ci goście przed kompem grający Zakażonymi mogą zrobić sprawia, że klimat gry zostaje zachwiany… bowiem zdajemy sobie sprawę, że to tylko jakiś gruby pajac z drugiej części Polski siedzi przed monitorem i próbuje na nas skoczyć swoim wspaniały Hunterem. Naprawdę, wydawaćby się mogło, ze to nie ma wpływu na klimat.. a jednak muszę przyznać, że tak sięnie dzieje.
Po prostu wiemy, że to inna gra i zupełnie inaczej do niej podchodzimy. Pozatym w multi nie powinno mieć miejsca na strach – tutaj liczy się wynik, prawda? Dodatkowo muszę dodać, że w multi grałem tylko w Left 4 Dead 2, jednka była o wiele straszniejsza, ale nie grałem na multi tam. Więc może jestem nieobiektywny, ale kogo to obchodzi?