Posted on : 23-Apr-2009 | By : admin | In : Artykuły
Nie wiem czy wszyscy coś takiego odczuwają ( a nawet szczerze w to wątpię) jednak ja osobiście uwielbiam spędzać samotne wieczory .. bojąc się. Dlatego też bardzo często, gdy jestem sam w domu i nie mam nic poważnego do roboty to uruchamiak jakiś horror lub grę, która sprawi, że podskoczy mi poziom adrenaliny. Left 4 dead z całą pewnością jest grą, która takie kryterium przezemnie postawione spełnia.
Jest straszna, całe mnóstwo ghuli nas atakuje (czy może to są zombie, jak dla mnie to jeden pies – oba „gatunki” są obleśne, zgniłe, chcą Twojej śmierci i śmierdzą) a do tego ten zajebiście straszny klimacik opuszczonego przez żwywych miasto. Brrr, ciągle pamiętam swoją pierwszą noc grania w Left 4 dead – to było naprawdę straszne doświadczenie. Po prostu w pewnym momencie bałem się wyjść z Safe house. Możecie się śmiać, nie zależy mi na opini niewiadomo kogo, ale jeżeli chcecie, to najpierw włącznie Left 4 dead na dużym monitorze, na full detalach w środku nocy (najlepiej, żeby było możliwie jak najgłośniej – słuchawki pomogą nam w tym, nie przeszkadzając sąsiadom) Wtedy możecie spróbować mnie wyśmiewać, ale wątpię, abyście to zrobili. Pierwszy raz gra robi niesamowite wrażenie. Potem również, ale to już niestety nie to samo.